Wszystkie »

  • Wpisów:6
  • Średnio co: 126 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 22:39
  • Licznik odwiedzin:1 375 / 885 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Probuje się opisać wszystko czego nie będzie. Może trochę po to, żeby tego faktycznie nie było. Próbuje się nakreślić oczekiwania. Może trochę po to, żeby oswoić sobie nieznane albo po to by wiedzieć, w którą stronę iść. Probuje się, chociaż przecież się wie, iż pisanie nie daje gwarancji. A jednak ubieranie myśli w słowa zdaje się jedyną słuszną drogą. Przygotowaniem. Spakowana walizka to o wiele za mało by wyjechać. Zanim zacznie się segregować zawartość szafy, trzeba ułożyć ważne życiowe sprawy. Oddzielić uczucia od myśli oraz określić, co jest lub było prawdą, a co tylko złudzeniem. Marzenia muszą trafić na swoją półkę. Bólowi i cierpieniu trzeba wyraźnie powiedzieć, że się im dziękuje za cenne życiowe lekcje, ale już wystarczy. Ten etap się kończy, a one razem z nim. Wreszcie, należy zrobić miejsce na spokój, który ukoi zszargane emocjami ciało i duszę. Bo przyszedł czas bezwzględnego rozliczenia, które niczego nie przemilczy. Według niego kocha się swoje życie, ale nie miłuje się siebie, takiej, jaką się jest. Dlatego przedpoczątek to ciężka praca, by do Pragi mógł wyjechać ktoś, kim chce się być.
 

 
Każdy przedstawiciel ludzkiego gatunku ma swój własny styl. Szeroko pojęty. Nawet jeśli uważa, że tak nie jest. Ten właśnie element jego osobowości: gust - najlepiej informuje z kim się ma do czynienia. To, co lubi czytać, jak pisze, czym się martwi, kogo nazywa przyjacielem , co trzyma w swojej szafie i jak macha rękami. Najlepiej byłoby zatem patrzeć. Tylko patrzeć. Żeby obraz interesującego osobnika nie był zabużany jego własnym obrazem siebie, który tworzy obserwatorowi, mówiąc. Niech zatem mówi człowiek samym milczeniem. Pieniądze wydane na ten piękny płaszcz nie pójdą wtedy na marne. I niech doceniona zostanie cisza. Prawdziwa, okruszona słowami, których nikt nie miał przeczytać. Bo teraz nadszedł czas znać drugiego człowieka. By więcej się nie mylić. To serce zostanie całe, wystarczy mu blizn. Nici, plastry, czy woda utleniona zostaną tu, gdy pakowana będzie cisza i okulary.
 

 
Kiedy już fundamenty są nakreślone, trzeba skupić się na każdym z osobna. Największa praca czeka przy samoświadomości. Ludzie mają dziwne zdolności. Jak już czegoś się dowiedzą to lubią tą wiedzę wrzucić w kąt, razem z jakąś zużytą skarpetką. Tylko wspomnianą część ubioru wskrzesi, przy najbliższym praniu. Myśli zostaną, gdzie były, jako materiał pozornie nieużyteczny. Prawda z zasady jest bezwzględna. Nie uznaje niestety półśrodków, zmiękczaczy, czy innych aromatów. Szkoda, może gdyby było inaczej znalazłoby się dla niej miejsce w życiu dorosłego człowieka, trochę zbyt wrażliwego na swoim punkcie. Niestety wszystko można zanegować (kiedy serwują to człowiekowi ludzie) albo poddać działaniu niebytu (kiedy człowiek serwuje to samemu sobie). Nadszedł czas godzić się z tym jakim się jest, albo świadomym tego, zmieniać to.
 

 
Świadoma decyzja wcale nie musi być łatwa. Za to może i często bywa mocno opłakana. Co zatem zrobić, by uczucia zrozumiały jak bardzo niesłusznie są żywione? I w jaki sposób zakomunikować im, że byłoby miło, a nawet właściwie, gdyby zdecydowały przyjąć wyższość rozumu? Nikt nie zna odpowiedzi na te pytania. Być może tak jest lepiej. W końcu to uczucia różnią ludzi od maszyn, ale również one niejednokrotnie mocno dewastują życie właściciela. Więc może pytanie zostało źle zadane. Jak znaleźć złoty środek i wyciszyć targające człowiekiem uczucia, gdy go blokują lub zwyczajnie niszczą od wewnątrz? Szukanie odpowiedzi staje się potrzebą. Jeżeli chce się budować nowe trzeba też poszukiwać odpowiedzi na pytania, które wcześniej tylko padały, w trakcie wewnętrznych dyskusji. Nie można tworzyć na niepewności, albo udawanej nieświadomości, czy też lęku. Człowiek uwielbia oszukiwać najdroższą mu osobę, jego samego. Solidnym fundamentem może być tylko pełna samoświadomość i potrzeba bycia lepszym, dla siebie.
 

 
Tym razem nie będzie uciekania. Ani palenia mostów. Zamiast tego będzie świadoma decyzja, dojrzałość i samorealizacja. Będzie zero. Ciężko opuścić życie, które się kocha. Chociaż, czy gdyby miłość była prawdziwa, jedyną słuszną decyzją byłoby je zostawić? A może chodzi o to, że kocha się je takie jakie jest, ale już nie takie, jakie może być za parę dni. Wszystko idzie do przodu, a każda mała zmiana niesie ryzyko niezaaklimatyzowania, zabicia miłości. Może właśnie już się nie chce żyć w strachu, że przestanie być osobiste, idealne i szczęśliwe. Dlatego szuka się ratunku. Wolnej przestrzeni, gdzie można budować. Nowe życie bez przeszłości, tylko z dobrymi wspomnieniami. Za to pełne marzeń, marzeń o tym, by było jeszcze lepiej niż jest.
 

 
Jestem na początku swojej drogi. Gdzie podążam? Fizycznie do Pragi, najpiękniejszego miasta świata. Metafizycznie chcę zera. Jestem od niedawna szczęśliwym człowiekiem. Moje życie bardzo mi odpowiada, bo w pełni decyduję o tym jak wygląda i jeśli coś mi się nie podoba, to robię wszystko, by zniknęło. Brakuje mi tylko zera. Istnieje niszcząca przeszłość. Której chyba inaczej nie potrafię zostawić. Piszę, bo pisanie jest moim życiem. Tak chcę zacząć nowe, z tym, co kocham. To tyle tytułem wprowadzenia, a dlaczego Praga, to innym razem w poście, który jak nic doda otuchy każdemu